WBLS: Anwil nie taki straszny

Zupełnie dwa różne oblicza naszego zespołu obejrzeliśmy w meczu pierwszej kolejki Włocławskiej Branżowej Ligi Piłki Siatkowej. Rywalem siatkarzy Gamy Volley Chalin był Anwil Włocławek. Po dwóch przegranych pierwszych partiach, chaliniacy pokazali charakter i mieli trzy piłki setowe na wyrównanie stanu rywalizacji, lecz ich nie wykorzystali i to rywale wygrali 3:1.

Wiedzieliśmy, że pojedynek z Anwilem będzie bardzo ciężkim wyzwaniem, ale jeszcze tuż przed jego rozpoczęciem nasza sytuacja się skomplikowała. Podstawowy rozgrywający Gamy, Patryk Jabłoński, na rozgrzewce doznał kontuzji kostki i plan na ten mecz całkowicie legł w gruzach. Szybko trzeba było dokonać roszad w składzie, co miało znaczny wpływ na nasz występ w pierwszych dwóch partiach.

Niby na ich początku potrafiliśmy nawiązywać równorzędną walkę z przeciwnikiem i toczyć bój „punkt za punkt”, ale w pewnym momencie nasza gra się „zacinała” i nie dało się wrócić na najwyższe obroty. Siatkarze Anwilu tłamsili nas zagrywką i wykorzystywali najdrobniejszy błąd. Zmorą były zwykłe boiskowe nieporozumienia, które urastały do rangi „wielBłądów”. Pierwsze skrzypce w zespole Anwilu grał Dominik Wieczyrski, kończąc atak za atakiem. Szybko więc ze stanu  0:0 w setach, zrobiło się 2:0 dla przeciwników.

Choć już druga partia dawała pozytywne sygnały, zdecydowaliśmy się na roszady w drużynie. Na pozycję rozgrywającego wszedł Piotr Rohde, a jego miejsce na środku zajął Szymon Kuczmarski. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nasza gra diametralnie się zmieniła. Kapitalne zawody grał Mariusz Jaroszewski, który w dramatycznych sytuacjach ratował zespół z opresji czy to w aspekcie przyjęcia czy też w ataku. Jego dyspozycja przełożyła się na każdego z zawodników Gamy, którzy od nowa zaczęli wierzyć w zwycięstwo. Przeciwnicy zaczęli grać bardziej przewidywalnie, bo nie funkcjonowało po ich stronie dokładne przyjęcie, a nasz zespół umiejętnie to wykorzystywał. W efekcie trzeciego seta zapisaliśmy na swoje konto, wygrywając go 25:17.

Wiedzieliśmy, że w dramatycznych sytuacjach piłka będzie wędrować do Wieczyrskiego, który był zdecydowanym liderem w ataku Anwilu. Wiedzieć to jedno, blokować czy bronić to drugie i nie zawsze ta sztuka nam się udawała, choć trzeba przyznać, że grało znam się zdecydowanie łatwiej. Praktycznie przez całą czwartą partię prowadziliśmy i przy stanie 24:21 mieliśmy trzy piłki setowe, których nie zdołaliśmy wykorzystać. Zaczęła się nerwowa końcówka, a w naszej drużynie przestał funkcjonować serwis. Zepsuliśmy trzy kolejne zagrywki, a rywale udowodnili, że tym sposobem można wygrać mecz. Jedno niedokładne przyjecie, drugi serwis po siatce i zwycięstwo Anwilu stało się faktem. Przeciwnicy wygrali 31:29, a w całym meczu 3:1.

Zespół Gamy pokazał w tym spotkaniu dwa oblicza – zagubionych chłopców we mgle oraz facetów, których łączy jeden cel – zwycięstwo i na boisku stanowią prawdziwą drużynę, która potrafi się cieszyć ze zdobycia pojedynczych punktów. Które oblicze jest bliższe prawdy? Z pewnością dowiemy się tego w kolejnych spotkaniach.

Patrykowi Jabłońskiemu życzymy jak najszybszego powrotu na boisko w barwach naszej drużyny.

Anwil WłocławekGama Volley Chalin 3:1 (25:10, 25:17, 18:25, 31:29)

Skład Gamy Volley’a: Patryk Pączek, Jarosław Łykowski, Mariusz Jaroszewski, Przemysław Nakonowski, Piotr Rohde, Łukasz Zabłotowicz, Rafał Walter oraz Kacper Balcerowski, Szymon Kuczmarski, Przemysław Gasik, Krystian Kacprzak, Patryk Jabłoński

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

+ 65 = 72